czwartek, 1 sierpnia 2013

Od Black Flower

Kiedy byłem mały, znaczy, kiedy miałem miesiąc, bo wciąż jestem mały, doszedłem do wniosku, że rodzice mnie nie akceptowali. Odpychali, nie zajmowali się mną. Martwiło mnie to. ''Jestem czemuś winien? - myślałem. - Dlaczego oni mnie nie lubią?'' W końcu, nie wytrzymałem. Zebrałem się na odwagę i uciekłem. Och, jaką ulgę poczułem! Zacząłem żyć beztrosko. Chociaż, nie do końca. ''No tak, ale czym będę się żywić? Lubię trawę i wodę, ale mleko było takie dobre. Chociaż... Black, dorośnij! Nie potrzebuję już mleka! No dobra, jedno już załatwione. Teraz tylko pomyśleć, gdzie będę spał.'' Zacząłem się robić senny i... odpłynąłem. Obudziłem się, a właściwie - obudziła mnie pewna klaczka - następnego dnia. Zaczęła mnie szturchać delikatnie po łopatce.
-Hę, co się dzieje? - zapytałem sennie.
 -Wstawaj, znajdujesz się na terenie Stada Niebieskiej Polany! - powiedziała owa klaczka. Kiedy otworzyłem szerzej oczy, zobaczyłem obok niej jeszcze dwie dorosłe klacze. Zerwałem się na równe nogi. - Jestem Nimfa, a to Estrella i Sara. A ty jak się nazywasz?
-Black Flower, ale możesz mi mówić Black. Czy mogę dołączyć do waszego stada?
-Jasne! - odparła Estrella.
-Oprowadzę cię po terenach, dobrze? - spytała Nimfa.
-Dobrze.
Nimfa?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz